Edyta Geppert

Piosenka o Bo?ni



W chwili, gdy strzepujesz py?ek, jesz posi?ek, sadzasz ty?ek na kanapie, ?ykasz wino- ludzie gin?. W miastach o dziwacznych nazwach grad o?owiu, grzmot ?elaza: nie?wiadomi, co ich win?, ludzie gin?. W wioskach, których nie wy?ledzi wzrok- bez krzyku, bez spowiedzi, bez ?egnania si? z rodzin? ludzie gin?. Ludzie gin?, gdy do urny wrzucasz g?os na nowych durni z ich nie now? ju? doktryn?: "Nie tu gin?". W stronach zbyt dalekich, by nas przej?? móg? czyj? bólu grymas, gdzie strach lecie? cherubinom- ludzie gin?. Wbrew pos?gom i muzeom- jako opa? s?u?y dziejom przez stulecia po Kainie ten, kto ginie. W chwili, kiedy mecz ogl?dasz, czytasz, co wykaza? sonda?, bawisz dziecko ?mieszn? min?- ludzie gin?. Czas dziel?cy ludzkie byty na zabójców i zabitych zmie?ci ci? w rubryce szerszej tak, w tej pierwszej.